Skit Świętych Antoniego i Teodozjusza Kijowsko-Pieczerskich w Odrynkach

plenru

Asceza i ascetyzm

Słowo asceza pochodzi od greckiego słowa askisis, askeo, które oznaczało ćwiczenie ciała. W Starym Testamencie grupa słów związanych ze słowem asceza występuje w księgach Machabejskich, natomiast w Nowym Testamencie czasownik askeo występuje jedynie w Dziejach Apostolskich (Dz. 24.16) w szerokim pojęciu. W chrześcijaństwie słowo asceza nabrało głębszego znaczenia.

Chrześcijańska asceza, w języku cerkiewnosłowiańskim i rosyjskim zwana także podwiżniczestwom, jest gorliwym przebywaniem w aktywnym kontakcie z Bogiem poprzez drogę ćwiczeń jakimi są m.in. post, wstrzemięźliwość itd. ze względu na wiarę w Jezusa Chrystusa i z pomocą łaski Bożej.

Święci Ojcowie pod pojęciem ascezy widzą różnorakie sposoby zaskarbienia sprawiedliwości i pobożności (św. Grzegorz z Nazjanzu). Pojęciem szerszym, oznaczającym drogę życia, której celem jest Bóg, jest ascetyka. Asceza to jedynie praktyczny przejaw ascetyki.

Z ascetyką ściśle związana jest teologia pasterska. Aby ustanowić normy i zasady prowadzenia ludzi do zbawienia, które to jest podstawowym zadaniem teologii pasterskiej, konieczne jest studiowanie etapów i sposobów duchowo-moralnego udoskonalania się człowieka. Pasterz, aby móc prowadzić innych, sam musi znać drogę, a przynajmniej potrafić czytać drogowskazy, jakie może na niej spotkać.

Chrystus, jako nauczyciel, tak oto rzekł swym uczniom „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je”. (Mt.16.24-25). „Ten, kto kocha swoje życie , traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne”. (Jan 12.25). „Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi”. (Jan 15.19).

Do ascetyzmu nie są powołani jedynie nieliczni wybrani. Jest on niezmiennym i koniecznym warunkiem prawdziwego życia chrześcijańskiego, bo wszyscy chrześcijanie przyzwani są do bycia ascetami. „Każdy z nas, poprzez wzrost w cnotach, powinien dążyć do bycia mężem doskonałym” (św. Grzegorz z Nysy). Ascetyka to nie tylko chęć i gorliwość dążenia do zbawienia ale także wola  i siła przebywania w rzeczywistym kontakcie z Bogiem poprzez ubóstwo, post, dziewictwo itd. „królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je”. (Mt. 11.12). „Przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego”. (Dz. Ap. 14.22).

Ascecie towarzyszy i natchniewa go świadomość dwojakości swej natury. „Wszyscy jesteśmy niewolnikami ciała” (św. Grzegorz Teolog) Dusza, czy też duch, jest częścią człowieka ale nie człowiekiem jako całość. Według św. Antoniego, początkiem wyrażającym rozdwojenie natury w świadomości i życiu człowieka jest poczucie wstydu. „Doskonały człowiek to połączenie duszy, która otrzymuje Duch Ojca, z ciałem, stworzonym na obraz Boży” (św. Ireneusz). Nie tylko dusza chrześcijanina staje się uczestniczką Boskiej natury ale także ciało, wraz z duszą staje się domem Bożym. (św. Makary). „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga?”- zwraca się do Koryntian Ap. Paweł. (1 Kor. 3.16) oraz do Tessaloniczan „Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa” (1 Tes. 5.23)

Zaskarbienie przez każdego człowieka zbawienia, które przyniósł Chrystus, dzieje się poprzez nierozerwaną współpracę łaski Bożej i ludzkich sił (wola człowieka jest zasadniczym warunkiem: gdzie nie ma woli, tam sam Bóg nie może niczego uczynić). „Jak łaska Boża nie może zawitać w duszach uciekających od zbawienia, tak i siła ludzkiej cnoty sama z siebie nie wystarczy by dusze obce łasce wznieść ku doskonałej formie życia”. (św. Grzegorz z Nysy). Słowa Chrystusa o niesieniu własnego krzyża (Łl. 9.23) wskazują na ascetyczny moment moralnego naśladowania Go, ukazując jednocześnie konieczność aktywności, walki, ascezy.

Rezultatem religijno-moralnego złączenia człowieka z Bogiem staje się taka przemiana natury ludzkiej, którą ojcowie Cerkwi nazywają przebóstwieniem (gr. theosis), wyrażając w ten sposób naukę Nowego Testamentu zamkniętą w słowach Jezusa Chrystusa: „I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie. Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś”(Jan 17.2,20) Św. Maksym Wyznawca charakteryzując stan przebóstwienia przytacza słowa Ap. Pawła: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Gal.2.20)

Św. Teofan Zatwornik mówi, że Święci Ojcowie rozróżniają działanie materialne (wieszczestwiennoje dełanije), lub też życie aktywne (czuwanie cielesne, post pokarmowy, umiar w śnie itd.) oraz działanie wewnętrzne, lub też życie kontemplacyjne- działanie duchowe i umysłowe. Działanie owo dla chrześcijanina jest połączeniem wysiłków: wstrzemięźliwości, niegromadzenia, dziewictwa, dystansu do obyczajów świeckich; pamięci o Bogu jako miłości, pięknie, stworzycielu, o człowieku jako stworzeniu Bożemu, o przemijającym życiu ziemskim, o torturach diabelskich; podporządkowaniu przewodnikowi duchowemu jako chroniącemu i będącemu powiernikiem duchowego życia ascety; świadomości, że bez duchowego przewodnictwa i odrzucenia własnej woli nie da się uniknąć samookłamania.

Święci Ojcowie, spoglądając na ziemskie życia Zbawiciela, określają najlepsze metody, z pomocą których zachodzi proces odbudowy człowieka. Mając na uwadze przede wszystkim wyswobodzenie ludzkiej natury ze swoistych jej niedomagań, Święci Ojcowie mówią, że zło powinno być wygnane drogą odwrotną do tej przez którą weszło do świata. Weszło ono w świat poprzez nieposłuszeństwo i niewykonywanie przez pierwszego człowieka - Adama woli Bożej, dlatego też wygnane powinno być poprzez posłuszeństwo Drugiego Człowieka, Drugiego Adama, czyli Jezusa Chrystusa (Rzym. 5.12-19), który rzeczywiście przez całe swe ziemskie życie pozostawał posłusznym woli Bożej. Jak mówi św. Grzegorz z Nyssy: „zdrowiem dla duszy służy wypełnianie woli Bożej, tak jak odejście od dobrej woli jest chorobą duszy, kończącą się śmiercią”.

Duchowa kontemplacja jest stanem duchowej wolności ascety, charakteryzującej się pełnym wyzbyciem się pożądliwości, widzeniem Boga, prawdziwą miłością do Boga i bliźnich. Duchowa kontemplacja jest celem działania. Samo działanie, jako świadectwo dążenia człowieka do zbawienia nie doprowadza do duchowej wolności. Następuje ona jedynie wtedy, kiedy prawdziwe działanie oświęcone jest łaską Bożą.

Droga ascety zaczyna się od modlitwy, przebiega ona w modlitwie i doprowadza ona do wyciszonej (biezmołwnoj) modlitwy. „Czym innym jest modlitewna słodycz, a czym innym modlitewna kontemplacja” pisze św. Izaak Syryjczyk. „Czasem natomiast z modlitwy rodzi się pewna kontemplacja, przerywa ona modlitwę ust i modlący się w kontemplacji staje się ciałem bez oddechu, będąc w uniesieniu i zachwycie. Taki stan nazywamy modlitewną kontemplacją…”. Ale i taka myślowa kontemplacja ma granice-to jeszcze jest modlitwa, ponieważ „myśli jeszcze nie przestąpiła tam, gdzie nie ma już modlitwy, do takiego stanu, który jest ponad modlitwą”. W modlitwie następuje pewna kontemplacja „i nie modlitwą modli się umysł”.

Święci Ojcowie i asceci wykorzystują różnorakie pojęcia i obrazy dla określenia wewnętrznego stanu ascety, który doszedł do doskonałości i duchowej wolności. Jedni charakteryzują stan ascetycznego ducha jako „spokój”, ”światłość” (św.św. Grzegorz Teolog, Grzegorz z Nyssy, Symeon Nowy Teolog); inni jako „zadziwienie” (św. Izaak Syryjczyk). „Bóg jest najwyższą światłością”; dla tych, którzy Go dostąpili jest on „uspokojeniem wszystkich przeszłych obrazów umysłu”.

Orygenes i Ewagriusz z Pontu wyróżniają w życiu chrześcijańskim 3 etapy:

  1. życie aktywne, walka o wyzbycie się namiętności (apatheia);
  2. gnozę lub też kontemplację natur uczuciowych i możliwych do objęcia umysłem;
  3. oraz boską gnozę (theologia), u Orygenesa jest to kontemplacja Boskiej  natury, u Ewagriusza-kontemplacja św. Trójcy. Ów najwyższy etap Ewagriusz nazywa modlitwą (prosevchi).

W raju człowiek nie podlegał namiętnościom, więc i nie mogło być mowy o walce z nimi. Przykazanie Boże: „ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” (Rodz. 2.17), było nakazem postu i wstrzemięźliwości. Rajski ascetyzm można więc nazwać jedynie ascetyzmem idealnym. Poprzez Adama zgrzeszyła cała ludzkość (ze względu na nierozerwalny związek Adama z ludzkością), co poskutkowało pojawieniu się namiętności: dogadzania żołądkowi i samemu sobie, gromadzenia, gniewu, braku umiaru i wielu innych. Jednak ze względu na znaczenie, jakie mają one w życiu, św. Bazyli Wielki pierwsze miejsce przydaje dwóm pierwszym: dogadzaniu żołądkowi i samemu sobie (czrewougodije, samolubije).

Człowiek stworzony został na podobieństwo Boże, a grzech, pociągając duszę ku pożądliwości przemienił piękno obrazu. Bóg jednak, który stworzył niebo i ziemię jest prawdziwym życiem. Dlatego też ten, kto utracił w sobie podobieństwo Boże, stracił także kontakt z życiem, a kto jest poza Bogiem, nie może być w błogosławionym życiu. Tak więc, kończy św. Bazyli, powróćmy do pierwotnej łaski, od której odłączyliśmy się poprzez grzech i przyobleczmy się w obraz Boży, stając się podobnymi Twórcy przez brak namiętności.

Głównym nastrojem ducha  w chrześcijańskim ascetyzmie jest skrucha, metanoia, pokajanie, który składa się z żalu, wyrazu skruchy i płaczu (skorb’, raskajanije, płacz). Pokajanie, jako wyraz gorzkiego żalu o utraconym stanie, graniczącym ze stanem aniołów, niezbędne jest jak lekarstwo, leczące duszę i czyniące ją bardziej miękką i godną Bożego miłosierdzia. Uczucie pokutnego żalu (pokajannoj skorbi) jest charakterystyczne dla wszystkich ascetów. Błogosławiony Hieronim nazywał życie mnisze „życiem płaczącego”.  Uczucie to pojawiało się u św. Efrema Syryjczyka. Dochodził on do nadzwyczajnego rozrzewnienia, wzruszenia (umilenie)-wielkiego daru niosącego ze sobą wiele innych cnót. Św. Efrem modlił się nawet o to, by Bóg złagodził fale Swej łaski, którą mu darował, ponieważ jego serce nie może wytrzymać  takiej jej ilości.

Od czasów apostolskich, za wzór całkowitego wyzbycia się własnej woli uważany był oczywiście Chrystus, który w stosunku do człowieka wypełnił wolę Bożą. Swym czynem (najdoskonalszego posłuszeństwa) przywrócił ludzkości normalne relacje z Bogiem. Posłuszeństwo Syna Ojcu znalazło wyraz w ucieleśnieniu: „ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi, a w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci-i to śmierci krzyżowej” (Filip. 2.7-8).

Cechą wyróżniającą apostołów była rezygnacja z posiadania własności. Epoka prześladowań chrześcijan na pierwszy plan postawiła wyczyn męczeństwa-ochrony swej wiary nawet za cenę krwi. Możemy dostrzec dwa główne aspekty wpływu męczeństwa na ascetyzm:

  • ascetyzm często był praktykowany jako przygotowanie do męczeństwa.
  • ascetyzm w niektórych przejawach był naśladowaniem męczeństwa

Monastycyzm, który pojawił się po zaprzestaniu prześladowań, stał się nową, jakby dobrowolną formą męczeństwa. Św. Ignacy Branczaninow pisze, że „monastycyzm i męczeństwo, to takie same poświęcenie w różnych jednak postaciach”.

W starocerkiewnej świadomości męczeństwo uważane było za wyższą ascezę, która tak jak wyczyny duchowe, charakteryzowała życie w Chrystusie. Ascetą-męczennikiem był jeden z wielkich Ojców Cerkwi, św. Ignacy Teoforos (Bohonosiec). Swego przyjaciela-przyszłego męczennika Polikarpa ze Smyrny, pouczał on, by ten zachowywał czujność, był twardy w duchowej walce: „Czuwaj, zaskarbiwszy niezasypiający duch”, „bądź czujny, jak asceta Boży”, „stój twardo, jak kowadło, na którym kują”. Dla św. Ignacego bycie męczennikiem oznaczało bycie prawdziwym uczniem Chrystusowym.

W pierwszych trzech wiekach określenie asceta stosowane było względem ludzi przebywających w modlitwie i często uczestniczących w nabożeństwach. Ideałem takiego poświęcenia była sprawiedliwa prorokini Anna, która w poście i modlitwie służyła Panu do głębokiej starości.

Terminem tym określano również tych, których głównymi wyczynami były post i wstrzemięźliwość.

Poza tym, do ascetów zaliczano także tych, którzy wyróżniali się dobroczynnością i pogardą dla świata: np. tych, którzy całe swe bogactwo oddawali na pożytek Cerkwi lub biednych.

Typ ascetyzmu, gdzie główną cnotą była dobroczynność, miał początek w jerozolimskiej wspólnocie pierwszych chrześcijan, gdzie „jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne”. (Dz. 4.32)

Po czwarte, zasłużony tytuł ascetów nadawano wdowom. „Miej we czci te wdowy, które są rzeczywiście wdowami… Ta zaś, która rzeczywiście jest wdową, jako osamotniona złożyła nadzieję w Bogu i trwa w zanoszeniu próśb i modlitw we dnie i w nocy”. (1 Tym.5.3,5)

Drugą połowę III wieku, od czasów Decjusza, charakteryzuje pojawienie się anachoretów. Prekursorami takiego odosobnionego trybu życia byli święci Paweł z Tebaidy oraz Antoni Wielki. Różnica między formą monastycznego życia cenobitycznego (wspólnotowego), a anachoretyzmem polega na tym, że decydujący się na zupełne odosobnienie wytaczali diabłu otwartą wojnę; uciekali na pustynię, gdzie bez niczyjej pomocy walczyli z namiętnościami i demonami, naśladując św. Jana Chrzciciela.

Pod koniec III wieku pojawiły się w Cerkwi przesłanki dla początków monastycyzmu, jednak aby ten nowy nurt w życiu chrześcijan przyjął klarowną formę potrzebne były takie autorytety jak św. Antoni Wielki. Ten wczesny okres charakteryzował się również tym, że określono wtedy zasady, cele i metody duchowej walki ascety. Znamy wiele pouczeń tych wczesnych Ojców, którzy z niebywałą starannością stawiali diagnozę chorej ludzkiej duszy. Według historyka Sozomena, monastyczny model życia, na wyżyny srogości i doskonałości wyniósł właśnie św. Antoni Wielki.

Św. Antoni miał wielu naśladowców i kontynuatorów swego dzieła. Należą do nich m.in. Ammon Nitryjski, Makary Aleksandryjski, Beniamin Nitryjski czy też Makary Egipski. Jego uczniowie nieśli wzniosłe ideały monastycyzmu we wszystkie zakątki Egiptu i krajów sąsiednich.

Nieco młodszy, lecz również współczesny św. Antoniemu - św. Pachomiusz Wielki, ustanowił reguły życia dla wspólnot cenobitycznych i założył w Górnym Egipcie szereg monasterów.

Św. Makary Egipski był pierwszym, który żył w najsurowszych warunkach życia skitskiego. Na pustynię udał się w wieku 30 lat, gdzie wyrył w kamiennej górze dwie pieczary, w pierwszej urządzając przechowalnię dla św. sakramentów, w drugiej natomiast mieszkając. Po śmierci Antoniego to właśnie przy Makarym zaczęli gromadzić się pragnący kontynuować życie monastyczne. Makary stał się następcą Antoniego. Przypisywane są mu liczne dzieła, które odegrały w historii prawosławnej teologii ascetycznej bardzo ważną rolę. Na wyczyny ascetyczne patrzy on jak na środki, dzięki którym dochodzi się do mistycznych stanów ducha. Wyzbyć się ograniczeń swej ludzkiej natury i zamienić się w istotę boską - oto co stanowiło najważniejszy cel wyrzeczeń i długich zmagań. Człowiek, który zbliżył się do doskonałości staje się „czymś więcej niż on sam, ponieważ przebóstwia się i staje się synem Bożym”. Jego dusza w jedności i przenikaniu z Duchem Świętym „cała staje się światłością, cała okiem, cała duchem, cała radością, cała odpoczynkiem i uspokojeniem, cała radością, cała miłością, cała miłosierdziem, cała dobrem”. Ci, którzy dostąpili tego stadium doskonałości są „i synami, i panami, i bogami”. Siłą Ducha i poprzez duchowe odrodzenie człowiek nie tylko powraca do początkowej doskonałości Adama, lecz również staje się od niego lepszym, ponieważ „staje się przebóstwionym”. To przebóstwienie do którego dąży asceta możliwe jest tylko pod warunkiem ścisłego obcowania z Bogiem. Dusza i ciało chrześcijanina to dom Boży, naczynie niebiańskiego spokoju-Ducha Świętego, mieszkanie niebiańskiego i prawdziwego Króla Chrystusa. „Bóg darmo daje siebie wierzącym, w krótkim czasie człowiek staje się spadkobiercą Bożym, Bóg zamieszkuje w ciele człowieka i Pan ma wspaniałe mieszkanie-człowieka. Tak jak niebo i ziemię Bóg stworzył, by mieszkał tam człowiek, tak i ciało oraz duszę ludzką stworzył On jako swe mieszkanie, by zamieszkać tam i odpocząć jak we własnym domu, mając jako przepiękną niewiastę duszę, stworzoną na Swój obraz”.

Według św. Makarego, wyrzeczenie się świata niezbędne jest po to, by uwolnić duch dla wewnętrznego działania i w miarę możliwości nieustannego rozmyślania o Bogu. Nie wystarczy zewnętrzne odcięcie się od codziennych warunków życia. Rezygnując jednak z posiadania i oddalając się od społeczności ludzkiej można wewnętrznie, w swych myślach i miłości dzielić siebie między Boga i świat. Należy nie tylko oddalić się od świata ale i o nim zapomnieć.

Naturalnym dopełnieniem i pogłębieniem pojęcia odcięcia się od świata jest nauka o „skupianiu umysłu” i „skupianiu myśli”.

Trudno całkowicie skupić się na obcowaniu z Bogiem, nawet żyjąc w odosobnieniu. W myślach pojawiają się marzenia o tym co było i co może nastąpić. To marzycielstwo chrześcijańscy asceci nazywali „błądzeniem myśli”. W przeciwieństwie do tego stanu „zbierać myśli”- oznacza skupiać myśl na samym sobie i na potrzebach własnej duszy, a pod pojęciem „skupiania umysłu” rozumieć należy taki stan świadomości, kiedy wszystkie myśli skierowane są ku Bogu i temu co Boskie.

Ascetyzm znalazł podstawy również w pismach wielkich Ojców Kapadockich, przede wszystkim Bazylego Wielkiego. W jego twórczości niezwykle dokładnie wyrażona jest natura całej prawosławnej teologii ascetycznej, jej całkowity i bezkompromisowy antyekskluzywizm i antyelitaryzm. Niejednokrotnie mówi on nie tylko o doskonałości mniszej ale i ogólnochrześcijańskiej. Według św. Bazylego, celem życia w ascezie jest zbawienie duszy. Pozostawienie troski o ziemskim majątku, wyparcie się świata jest „rozerwaniem więzów tego materialnego, doczesnego świata; wolnością od ludzkich obowiązków, czyniącą nas wolniejszymi dla rozpoczęcia drogi ku Bogu”. Definiując ascetyzm jako drogę do zbawienia, św. Bazyli widzi w niej odrodzenie żywej łączności z Bogiem poprzez oczyszczenie z namiętności. „Kto, na ile mogąc, doszedł do beznamiętności Boskiej natury, ten odbudował obraz Boży. A kto stał się podobnym Bogu w ten sposób, ten bez wątpienia zaskarbił sobie i podobieństwo życia Bożego, przebywając nieustannie w wiecznej szczęśliwości”. Aby to osiągnąć należy dołożyć wszelkich starań, by żadna namiętność nie zawładnęła ascetą. Dla idącego drogą ascezy niezbędna jest wstrzemięźliwość, która wg Bazylego nie jest zupełną rezygnacją z pokarmu (byłoby to niszczeniem życia), lecz powstrzymywanie się od przyjemności. Wstrzemięźliwość (cs. wozdierżanije, gr. engrateia) jest wyplenieniem grzechu, zdystansowaniem się od namiętności, umartwieniem ciała nawet względem podstawowych odczuć i pragnień, początkiem życia duchowego, dawczynią wiecznych skarbów”. Wstrzemięźliwość powinna być jednak według cielesnej miary każdego z nas. Nadmierna, doprowadzi do osłabienia ciała i będzie przeszkodą w urzeczywistnianiu zmagań duchowych i zaskarbianiu cnót, ponieważ chore ciało nie jest w stanie pracować (funkcjonować). W rezultacie więc, wstrzemięźliwość ma za cel jedynie uregulowanie odruchów ciała, a nie zniszczenie go, jakoby jako złego z natury.

Asceta, który wyszedł poza ramy natury ludzkiej, wstępuje do zastępów anielskich. Jego życie staje się „życiem anielskim”. Podstawą dla takiego stwierdzenia służy przede wszystkim to, że tak, jak beznamiętni aniołowie, stara się on zagasić wszelkie myśli o namiętnościach oraz, że nie rozpamiętując ich i nie podporządkowując się cielesnym pragnieniom, zagłębia się w nieustanne oglądanie Boga.

Podstawą teologii ascetycznej św. Bazylego jest cnota miłości-przede wszystkim miłości do Boga. Miłość i piękno, jak wiadomo, stanowią nieustanny obiekt pożądania wszystkiego co żyje. Ludzie z natury skłaniają się ku temu co piękne oraz dobre, a „dobry jest Bóg i do dobrego wszystko dąży, więc wszystko dąży i skłania się ku Bogu”

Św. Bazyli opracował nowy system życia mniszego, który był czymś pomiędzy modelem wspólnotowym, a pustelnictwem. Grzegorz Teolog pisze, że we wspaniały sposób połączył on te dwa modele. Skity i pustelnie pobudował on niedaleko monasterów, tak aby nie oddzielać ich zupełnie i nie kusić ani jednych, ani drugich zbędną ciekawością. Dzięki temu dla jednych i dla drugich było to budujące.

Równie ważną rolę w rozwoju ascetyzmu odegrał św. Grzegorz Teolog. Mówiąc o jego wielkim znaczeniu nazywa go trzecimi narodzinami, zestawiając z dwoma pozostałymi do jakich zalicza narodziny cielesne oraz narodziny przez łaskę. Według tego świętego ojca, człowiek w swym życiu może przechodzić przez te właśnie trzy narodziny. Pierwsze biorą początek z krwi i ciała, po nich ludzie pojawiają się na ziemi i szybko znikają. Po nich następują narodziny czystego Ducha, kiedy na omytych wodą zstępuje oświecenie. Są jednak i trzecie narodziny, które żalem i łzami oczyszczają w nas obraz Boży, zaciemniony przez grzech. Pierwsze pochodzą od cielesnego ojca, drugie od Boga, a trzecie sprawia sobie sam człowiek.

Wstrzemięźliwość jest konieczna nie tylko dla ascetów ale dla wszystkich chrześcijan. Droga do przebóstwienia wiedzie poprzez dobre uczynki (dobrodiełanije) ale przede wszystkim przez modlitwę, poprzez którą (wraz z oczyszczeniem umysłu) człowiek zdobywa doświadczenie częściowego poznania Boga. Wraz ze zbliżaniem się ku Celowi, staje się ono coraz pełniejsze. Przebóstwienie jest w ten sposób szczytem poznania Boga.

Zgodny z wyłożonymi wyżej tezami jest również trzeci wielki kapadocki Ojciec-św. Grzegorz z Nyssy. Według niego duch, czy też umysł, rozumiany jako całość duchowo-moralnej natury człowieka, kierowany jest przez Boga, umysł natomiast kieruje naszym materialnym życiem. Na tej zasadzie zbudowana jest ascetyczna nauka św. Grzegorza. Być podobnym Boga, to według niego być sprawiedliwym, świętym i dobrym. Człowiek może stać się takim już za życia, pod warunkiem, że dusza z Bożej woli oczyści się łaską i czystą zostanie przyprowadzona do Boga. Doskonała mądrość wg niego polega na tym, żeby „będąc wielkim korzyć swe serce i osądzać swe życie, nie dopuszczając do sumienia myśli, że uczyniło się coś godnego Boga”. Wielkie znaczenie przywiązuje on do dziewictwa. Wg niego życie w dziewictwie jest „pewnym przykładem błogosławionego życia w przyszłym wieku”.

U aby Izajasza Egipskiego i aby Ewagriusza z Pontu ascetyzm zbudowany jest na podziale człowieka na ciało, duszę i duch (rozum). Wg Izajasza, w stanie świętości ciało, dusza i duch stanowią jedność poprzez działanie Ducha Świętego. Nauka o trójdzielności natury człowieka znana jest pod nazwą trychotomii.

Wg Ewagriusza celem duchowego działania jest oczyszczenie umysłu i beznamiętność, celem naturalnej kontemplacji-odgadnięcie prawdy ukrytej w rzeczach, ale „odsuwanie umysłu od rzeczy materialnych i zwrócenie go ku Pierwotnej Przyczynie jest darem teologii”. Kontemplacja św. Trójcy-początek gnozy (poznania) to teologia. W ten sposób teologia, gnoza św. Trójcy oraz modlitwa są dla Ewagriusza synonimami. Oczyszczenie rozpoczęte poprzez praktykę, powinno kończyć się gnozą.

Ważnym nurtem w prawosławnym ascetyzmie jest hezychazm. U początków tego ruchu stoją pierwsi ojcowie pustyni: święci Ammon i Makary oraz Ewagriusz. W dalszych etapach rozwoju wyodrębnić można heyzchazm palestyński (św. św. Warsanofiusz i Jan), synajski (św.św. Jan Klimak i Hezychiusz Synajski) oraz syryjski (św. Izaak Syryjczyk). Ubogacony on został metodą modlitwy Jezusowej, która teologiczne definicje zdobyła w dziełach św. Grzegorza Palamasa.

Św. Grzegorz Synaita „nauczyciel hezychii (cs. biezmołwija)” otwarcie przedkładał drogę pustelniczą nad życie w monastycznej wspólnocie. „Hezychia, wg swej nazwy, i dzieła w sobie rozpoczyna takie, że można je czynić w pokoju i ciszy. Bóg bowiem jest pokojem, ponad wszelkim zgiełkiem i szumem”.

Życie w hezychii prowadzone było również w dużych monasterach, gdzie byli duchowi przewodnicy. W okresie tym niektórzy hezychaści prowadzili pół-odosobniony tryb życia. Gromadzili się wokół mistrza-nauczyciela, ćwicząc się wspólnie, a wspólnoty monastyczne do których byli przypisani odwiedzając w soboty i niedziele

XIV wieczny athoski mnich - św. Grzegorz Palamas krytykował nadmierną hezychię, szczególnie jeśli doprowadzała ona do lekceważenia życia liturgicznego. Za najlepszy środek duchowego oczyszczenia i miłości do Boga uważał on modlitwę. Tylko poprzez kontakt modlitewny stworzenie może zjednoczyć się ze swym Stwórcą. Główną cechą hezychasty jest wg. Grzegorza Palamasa „utrzymywanie umysłu w ciele”. Modlitwa umysłu jest najtrudniejszą drogą do zbawienia ale to właśnie ona prowadzi na szczyty duchowej doskonałości. Modlitwa musi jednak być połączona ze wszystkimi pozostałymi działaniami i czynami ascety. Święty Grzegorz  drogę tą rekomenduje wszystkim, którzy chcą się zbawić, uważa jednak też, że jedynie w życiu monastycznym, z dala od świata, są ku jej realizacji warunki. Nauka św. Grzegorza bierze początek w prawosławnej nauce o tym, że ciało ludzkie jest dziełem Bożym, mieszkaniem Ducha Świętego, i dlatego nie ma niczego złego w tym, że wykorzystywane jest jako pomoc w praktyce modlitwy umysłu. Do takich praktyk hezychastycznych należą połączenie modlitwy z oddechem i przyjęcie przez modlącego się odpowiedniej pozycji ciała. Celem duchowej modlitwy jest wznoszenie się umysłu ku Bogu oraz bezpośrednia z Nim rozmowa.

Tradycja hezychastyczna przez stulecia zachowywana była na św. Górze Atos. Tu praktykowali ją św. Maksym Grek (XVI w.) i św. Nikodem Hagioryta (1748-1809).  Ten ostatni, z pomocą biskupa Koryntu Makarego, wydał w Wenecji w roku 1782 wielkie dzieło zwane Filokalią, będące antologią tekstów św.św. Ojców o modlitwie.

Będąc prywatnym życiem człowieka, ascetyzm przewiduje również służenie społecznemu dobru. Wstępując na drogę ascetyczną, asceci wszystko co posiadali oddawali bliźnim (niegromadzenie). Główna rola ascetyzmu w społeczeństwie to rola duchowa: współczucie, życzliwość i duchowe przewodnictwo. „Uspokojenie się i wyciszenie”, modlitwa, wg. św. Makarego Egipskiego, „w swym nadmiarze prowadzi do miłosierdzia i innych posług”. „Błogosławiony mnich, który każdego człowieka traktuje jakby boga po Bogu. Błogosławiony mnich, który na zbawienie i wzrastanie innych patrzy, jak na własne zbawienie. Mnichem jest ten, kto oddzieliwszy się do wszystkich, ze wszystkimi pozostaje w jedności” (Ewagriusz).

Idee ascetyczne i hezychastyczne przedostały się z Bizancjum, i na Ruś. Pomijając czasy dawniejsze, warto wspomnieć o bliższych naszym czasom świętych, którzy mądrość dawnych Ojców przekazali współczesnym.  Jedną z najważniejszych postaci był niewątpliwie św. Paisjusz Wieliczkowski, który praktykę modlitwy Jezusowej zaszczepił w Rumunii i w Rosji-poprzez starców Pustelni Optyńskiej. O roli starcostwa, modlitwy i w ogóle świętych starców z Optiny, można by wygłosić osobny, bardzo długi referat. Wpłynęli oni w znacznym stopniu na duchowość XIX wiecznej Rosji, czego oddźwięk słychać jeszcze dziś.

Inną ważną postacią rosyjskiego ascetyzmu był św. Ignacy Branczaninow. Jako wytrawny kaznodzieja i asceta, modlitwę uważał on za najwznioślejsze zajęcie dla umysłu, a czystą modlitwę (podczas której modlący się pamięta tylko o Bogu i swej grzeszności), uważał za podstawową przyczynę porwania umysłu ku Bogu. „Umiłowawszy modlitwę, pokochaj odosobnienie, milczenie; ono ochrania siły duszy niepodzielnymi, sposobnymi do nieustannej modlitwy w wewnętrznej izbie (duszy)”

Teologia ascetyczna była też głęboko opracowana przez innego wielkiego ascetę rosyjskiego św. Teofana Zatwornika. „Bycie ascetą to nieustanne wygrywanie”. Warunkiem wszystkich wewnętrznych zwycięstw jest zwycięstwo nad samym sobą. Niezbędny jest do tego „duch gorliwości”. Przenikając całą naturę, wyplenia on grzech z duszy i ciała, ratując tym samym od zepsucia moralnego.

Św. Teofan podkreśla różnicę między „przebywaniem wewnątrz siebie” i skupieniem, a zagłębianiem się w rozmyślanie. To ostatnie pochodzi jedynie od umysłu, nie odnosząc się do innych sił i pozostaje w głowie. „Przebywanie wewnątrz siebie z uwagą” jest natomiast „warunkiem prawdziwego panowania człowieka nad sobą, czyli prawdziwej wolności i zrozumienia, jednym słowem prawdziwie duchowego życia”. Wszystkie nasze starania będą jedynie pustymi ćwiczeniami, jeśli łaska Boża ich nie nawiedzi. Serce ożywia się w  swych odczuciach przez modlitwę. Rozróżnia on trzy stadia modlitwy:

  1. Modlitwę cielesną: czytanie, stanie na modlitwie, pokłony. To droga cierpienia i potu, bo często czynimy to mimo woli i od niechcenia.
  2. Modlitwa uważna: umysł się przyzwyczaja, uwaga zlewa się ze słowem pisanym i traktuje je jak swoje.
  3. Modlitwa zmysłów: kto przeszedł do modlitwy zmysłów, ten modli się bez słów, ponieważ Bóg jest Bogiem serca.

Kiedy dojdziesz już do modlitewnych uczuć, przerwij wszystko inne i skup się na tym, ponieważ jak mówi św. Jan Klimak „nasz Anioł Stróż modli się z nami”. Hezychia, wyciszenie i milczenie, jest nie do uniknięcia na drodze ku Bogu.

o. archimandryta Gabriel

 

Źródła:

Na podstawie Prawosławnej Encyklopedii.
Cytaty z Pisma Świętego na podstawie Biblii Tysiąclecia.

Liczba odwiedzin strony: 256373
© 2012-2018 skit.odrynki.pl