Skit Świętych Antoniego i Teodozjusza Kijowsko-Pieczerskich w Odrynkach

plenru

Śpiew liturgiczny

Chór | O muzyce bizantyjskiej | Marcin Abijski

Chór Liturgiczne życie Skitu rozpoczęły Akatysty przed ikoną Matki Bożej Uzdrowicielki, odprawiane przez o. Gabriela i śpiewane w każdą środę po całodniowych przyjęciach ziołoleczniczych. Zgodnie z wieloletnią tradycją Monasteru Supraskiego, którego archimandryta przez ponad 10 lat był przełożonym, również w nowym miejscu swej monastycznej i misyjnej drogi postanowił w środy śpiewnie wychwalać Świętą Bożą Rodzicielkę. Nabożeństwa w Krzywcu gromadziły wiele osób z okolicznych miejscowości oraz przyjezdnych, dla których w początkowym okresie były one jedyną możliwością wspólnej modlitwy z o. Gabrielem. Akatysty śpiewane były przez wszystkich wiernych, pod przewodnictwem Marcina Abijskiego i o. protodiakona Andrzeja Martyniuka – od pierwszych dni wspierających o. Gabriela i jego dzieło. Kiedy w Skicie pojawiły się pierwsze niewielkie kapliczki (czasownie), w okresie letnim odprawiano przed nimi akatysty do św. Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich oraz nabożeństwa intencyjne (molebny).

Chór Potrzeba organizacji chóru  powstała po wzniesieniu głównej świątyni Skitu – cerkwi św. Antoniego i Teodozjusza, w której zaczęto sprawować Święte Liturgie. Trud ten o. Gabriel powierzył doświadczonemu psalmiście i kantorowi bizantyjskiemu Marcinowi Abijskiemu. Specyfika miejsca i okoliczności spowodowała, że koncepcję chóru należało dostosować do uwarunkowań pustelni. Śpiew miał być prosty, nie rozpraszający, modlitewny, ale jednocześnie ogólnie znany i możliwy do wykonania przez licznie przybywających pielgrzymów, często wspierających chór. Pierwsze nabożeństwa śpiewało trio: Marcin Abijski, matuszka Anna Martyniuk oraz Jerzy Czyżewski, a następnie dołączyła matuszka Jolanta Ostaszewicz i Natalia Kozak – ikonograf, spod której ręki wyszło wiele ikon, przed którymi dziś modlą się w Skicie wierni.

Chór W miarę możliwości, podczas nabożeństw śpiewało i dalej śpiewa wielu pielgrzymów odwiedzających Skit. Za każdym jednak razem założeniem jest śpiew prosty, pasujący do tego niezwykłego miejsca. Zdarzają się Liturgie z bizantyjską muzyczną oprawą, śpiewane solo przez wybitnego kantora bizantyjskiego Marcina Abijskiego. Przywołują one muzyczne i liturgiczne tradycje Bizancjum, które kultywują od ponad tysiąca lat mnisi i pustelnicy na św. Górze Athos oraz w wielu innych bizantyjskich centrach monastycyzmu.

Śpiew w Skicie nie jest artyzmem na pokaz. Z założenia brak w nim elementów swoistych dla katedr, soborów i dużych miejskich cerkwi parafialnych. Ma on być taki, aby choć brzmiący, nie odciągał modlących się w niepotrzebne obszary estetycznych rozważań. Jest on po to, aby modlitwa była łatwiejsza, bardziej przystępna i mogła dawać głębsze przeżycia w tym błogosławionym przez Boga miejscu.

Śpiew stanowi nieodłączny element każdego prawosławnego nabożeństwa. Jednak aspekt muzyczny jest jedynie dodatkiem, który ma za cel podkreślenie głębi tekstów które opiewa, a teksty te są niezwykle wymagające, bowiem pisane były jako poetyckie i muzyczne same z siebie. Cała bizantyjska hymnografia opiera się i wyrasta ze starotestamentowego Psałterza. Psalmy zawsze były śpiewane i do liturgii chrześcijańskiej również weszły jako utwory śpiewane. Pisane oryginalnie wierszem, wraz ze staro i nowotestamentowymi pieśniami, wywarły ogromny wpływ na kształt znanej nam dziś hymnografii. Bizantyjskie formy w większości przypadków były oparte na systemie głównego wzorca - strofy podstawowej. Bez względu na tematykę, kolejne utwory pisane wg. jednego z takich wzorców, posiadały taką samą ilość wersów, sylab w poszczególnych wersach oraz często układ akcentów w wersach. Taka konstrukcja umuzyczniała niejako już sam tekst, który recytowany nabierał głębi. Dodanie do niego melodii na stałe połączyło te dwa elementy, tekst i muzykę. Pierwsi hymnografowie pisali jednocześnie tekst i komponowali do niego muzykę, dzięki czemu każdy hymn był kompozycją kompletną, przemyślaną i natchnioną w całości. Dzięki konstrukcji strofy modelowej, melodie przez wieki pozostawały niezmienionymi, przynajmniej w najprostszej formie, funkcjonującej przede wszystkim w tradycji ustnej. Połączone z systemem modalnym – oktoechosem, stworzyły niezwykle bogaty świat muzyki integralnie powiązanej z hymnografią – liturgiczną poezją. Długie, monotonne czytania, jakie słyszymy w naszych cerkwiach są w zasadzie obce tradycji bizantyjskiej. Takie wykonywanie kanonów, czy sticherionów pojawiło się kilkaset lat temu na Rusi, kiedy to przekłady greki na język słowiański z oczywistych względów nie były w stanie zachować metryki strof greckich oryginałów, przez co melodie strof wzorcowych przestały pasować do strof pochodnych. Wielogłosowość, przeniesienie akcentów estetycznych z piękna samych tekstów na piękno muzyki spowodowały, że ich wyjątkowość została niejako zacieniona, odsunięta na drugi plan, dostępny jedynie dla tych, którzy postanawiają wykazać się głębszą refleksją, wymagającą skupienia i chęci pochylenia się nad owymi tekstami.

Grecka muzyka bizantyjska, dzięki temu, że na każdym etapie swojego rozwoju była ściśle zależna od oryginalnej, metrycznej hymnografii, kształtowała się drogą ściśle wytyczoną przez owe teksty. Śpiew bizantyjski to raczej melorecytacja, mówienie dźwiękiem, opowiadanie, chwalenie Boga, dziękczynienie, prośby, błagania i pouczenia raczej śpiewnie mówione, niż śpiewane. Nawet najbardziej melizmatyczne, długie i melodyjne kompozycje rozwijają w istocie słowo, zdanie, będąc bezpośrednio zależne od treści.

Śpiew bizantyjski jest śpiewem uniwersalnym, śpiewem Świętych Ojców, śpiewem teologicznym, teologią w dźwięku. Nie wznosi on na niebiosa z których łatwo spaść, lecz przybliża niebiosa do ziemi, tchnąc w duszę śpiewającego i słuchającego spokój, wyciszenie, radość i modlitewny nastrój. Nie pachnie on wykwintnymi perfumami pobudzającymi zmysły, lecz ma aromat wonnego kadzidła – zapachu świątyni i modlitwy. Nie ma tu miejsca na grę emocjami, chwilowe wzloty i bolesne upadki. Niezależnie od okoliczności roku liturgicznego (radość świąteczna, wielkopostna zaduma, radość narodzin, czy smutek śmierci) melodyka pozostaje taka sama, utrzymując uczestnika nabożeństw w zdrowej równowadze duchowej, wznoszącej ku wyżynom duchowości.

Choć przekłady z języka oryginalnego stanowią wyzwanie dla muzyki, która musi ulec niewielkiej modyfikacji, to melodie bizantyjskie są w stanie stanąć na wysokości zadania i dzięki bezpośredniej, wielowiekowej łączności z oryginalnymi tekstami nadają tekstom słowiańskim niezwykłą głębię, odkrywając je dla wiernych na nowo.

Monastery od zawsze były miejscami pogłębionej refleksji nad rzeczami duchowymi, duchowej walki, trudu i ascezy, ale także duchowych uniesień. Miały one największy udział w kształtowaniu kanonu ikonograficznego, ale także kanonu muzycznego. Śpiew bizantyjski najlepiej pasował do długich, nocnych nabożeństw. Doskonale interpretował głębokie i poruszające hymny. Idealnie odpowiadał powadze doświadczonych duchowych atletów, zmagających się z pokusami tego świata, od którego to świata nigdy nie byli jednak zupełnie zdystansowani. Biorąc za wzór monastery z ponad tysiącletnią tradycją, również nasz Skit w Odrynkach, małymi krokami wprowadza do nas ową cząstkę Athosu, Konstantynopola, Palestyny, Meteorów, Synaju…

Marcin Abijski

Chór Wybitny kantor bizantyjski i ekspert muzyki bizantyjskiej. Jej tajniki zgłębiał u źródeł – w Atenach pod okiem Archonta Hymnodosa Wielkiego Kościoła (Patriarchatu Konstantynopola) – Georgiosa Chatzichronoglou oraz ateńskiego protopsalty Konstantinosa Papachristodoulou. Jest absolwentem Wydziału Muzyki Bizantyjskiej Konserwatorium Narodowego w Atenach, które ukończył z oceną celującą oraz wyróżnieniem. Jednocześnie studiował Teologię Prawosławną na Wydziale Teologii Uniwersytetu w Atenach. Czerpiąc wiedzę i doświadczenie u samych źródeł miał okazję poznać, słuchać i uczyć się u najbardziej uznanych mistrzów śpiewu bizantyjskiego. Niejednokrotnie odwiedzał monastery św. Góry Athos, Konstantynopol, Thessaloniki i inne centra śpiewu bizantyjskiego, starając się pogłębić swój warsztat wokalny oraz wiedzę historyczno-teoretyczną. Owe bogate doświadczenie i wiedzę przekłada na grunt lokalny, poszukując w wokalnej praktyce analogii między śpiewem bizantyjskim, a monodią staroruską w irmologionach Wielkiego Księstwa Litewskiego. W tym celu założył Męski Chór Kameralny im. Bogdana Onisimowicza, z którym odradza dawne śpiewy cerkiewne, przez pryzmat śpiewu grecko-bizantyjskiego. Jest autorem licznych publikacji związanych z muzyką liturgiczną, szczególnie odnoszących się do tematyki paralelizmów bizantyjsko-ruskich.

Jest psalmistą i koordynatorem chóru w Skicie św. św. Antoniego i Teodozjusza Kijowsko-Pieczerskich w Odrynkach – jedynej w Polsce prawosławnej Pustelni.

Liczba odwiedzin strony: 176383
© 2012-2016 skit.odrynki.pl